Drugie życie rzeczy – secondhand

23 grudnia 2015 - Bez kategorii - przeczytano:    173    razy,

Drugie życie rzeczy – secondhand

W branży odzieżowej nastały dziś ciężkie czasy dla salonów z odzieżą, sieciówek i butików. Praktycznie na każdej ulicy można spotkać sklepy z używaną odzieżą. Często są to markowe ubrania, pochodzące od znanych i lubianych firm, choć zdarzają się sklepy, gdzie w zbiorczych kubłach kłębią się pozwijane szmaty, a zapach dezynfekujących środków nie zachęca do dłuższej wizyty. Czy zakupy w takich miejscach mogą przynieść korzyści? Co sprawia, że tzw. „lumpeksy” cieszą się obecnie takim powodzeniem? Spróbujemy się dziś pochylić nad tym fenomenem.
West side story – powiew luksusu

W latach 90’ zaczął się inny, nowy świat. Po okresie konsumpcyjnej stagnacji nastał czas zakupowego szału. Sklepowe półki, które świeciły kiedyś pustkami, zaczęły wypełniać się kolorowym asortymentem, a produkty, o których można było niegdyś pomarzyć, stały się ogólnodostępnym dobrem. Kobiety, które jeszcze do niedawna były zmuszone szyć własnoręcznie kreacje – nierzadko z tych samych materiałów, z których robione były pościele i zasłony – teraz mogły do woli przebierać w kolekcjach sieciówek, które napływały na rynek polski falami. Wtedy też zaczęła się kariera secondhandów – sklepów z odzieżą, co prawda używaną, ale pochodzącą z Zachodu! A Zachód był w tamtych czasach synonimem dobrobytu i luksusu. Jednak początkowo były one kojarzone ze sklepami dla klientów z ubogich warstw społecznych, a jeśli ktoś tam się zaopatrzał, to raczej wstydził się do tego przyznać. Teraźniejsza sytuacja diametralnie się odwróciła, a lumpeksy stanowczo zmieniły swój charakter, zyskując klientów ze zróżnicowanych środowisk – nie tylko tych pochodzących z biedniejszych grup.
Szukajcie a znajdziecie –na zakupach w secondhandzie

Lumpeks lumpeksowi nierówny. Jedne sklepy stawiają na ilość i tam kupuje się na wagę; a drugi rodzaj to te, gdzie ubrania – nierzadko wyprane i uprasowane – starannie wyselekcjonowane i metkowane wiszą na wieszakach, niczym w luksusowym butiku. Jednak w obu przypadkach, przy chęci dokonania zadowalającego zakupu, trzeba poświęcić niemało czasu, aby znaleźć coś, co przypadnie nam do gustu. Asortyment jest bardzo zróżnicowany, a jeśli już wpadnie nam w oko wymarzona sukienka, może się okazać, że rozmiar jest nieodpowiedni – a ubrania występują najczęściej, niestety, tylko w pojedynczych egzemplarzach. Co jest największą zaletą zakupów w sklepach z używaną odzieżą? Fakt, że jeśli wykażemy trochę cierpliwości, to możemy wejść w posiadanie ciuszka, który będzie wykonany z materiałów wysokiej jakości, markowy, a do tego – co dla wielu jest priorytetem – nosząc go będziemy mieć pewność, że istnieje znikoma szansa, że spotkamy na ulicy kogoś w identycznym odzieniu. W dzisiejszych czasach, to ogromna zaleta, bo kolekcje serwowane w sklepach sieciowych i znanych marek produkują na masową skalę, więc ubierając się w nich, trudno oczekiwać, że będzie się unikalnym. Wystarczy rozejrzeć się na ulicy, by dostrzec, że przechadzające się po niej postacie nierzadko przypominają pod względem stylu i ubioru klony. W takiej sytuacji secondhandy stoją wyżej od firmowych sklepów z nową odzieżą i być może to jest właśnie czynnik powodujący, że te pierwsze robią na rynku polskim oszałamiającą karierę i na razie nie zanosi się by sprawy przybrały inny obrót.
Modowy Recycling jest trendy – gwiazdy w ciucholandach

Mogłoby się wydawać, że gwiazdy show biznesu, to postacie utożsamiane z luksusem, więc ubierają się wyłącznie w butikach oferujących kolekcje znanych projektantów, za które trzeba zapłacić niebagatelne sumy. Ale, jak się okazuje, w obecnej dobie trendu na bycie pro-ekologicznym, przyznanie się do noszenia rzeczy zakupionych w ciucholandzie, to żaden wstyd. Noszenie rzeczy „z odzysku” wcale nie musi kojarzyć się z czymś nieatrakcyjnym i tanim. Coraz więcej sklepów oferujących używaną odzież stara się pretendować do miana luksusowych – sprowadzają tylko ubrania z najlepszego sortu, gdzie na metkach widnieją nazwy uznanych, zagranicznych marek – a wtedy ceny potrafią wprawić w osłupienie i znacznie przewyższać te oferowane przez średniej klasy butiki. Wśród gwiazd, które przyznają się do robienia zakupów w secondhandach jest m. in. Znana aktorka i piosenkarka – Izabela Trojanowska. Na łamach jednego z portalów, przyznała, że traktuje takie sklepy, jak muzea sztuki. Rzeczywiście, w niektórych można spotkać zaskakujące egzemplarze i wśród asortymentu wygrzebać balowe suknie, skórzane komplety motocyklowe, sceniczne kostiumy, a nawet tradycyjne stroje góralskie czy hinduskie sari. Do odwiedzania ciucholandów bez kompleksów przyznaje się też Małgorzata Kożuchowska i Agnieszka Włodarczyk. Ale są też gwiazdy, które stanowczo zapewniają, że nie wyobrażają sobie nabywania ubrań w sklepach z używaną odzieżą, a najchętniej jeżdżą na zakupy do Paryża czy Mediolanu. Ciekawe, czy w Waszych szafach znajdują się ciuszki wyszperane w secondhandach? Bo przecież nierzadko można tam natrafić na unikalne cudeńka, które urozmaicą powtarzalne i nudne zestawy z sieciówek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *